Promocje
Cinema Accordion
Cinema Accordion

49,90 zł

Cena regularna: 69,90 zł

szt.
Paris d'Amour
Paris d'Amour

44,90 zł

Cena regularna: 54,90 zł

szt.
ZNACHOR soundtrack muzyka Paweł Lucewicz
ZNACHOR soundtrack muzyka Paweł Lucewicz

59,90 zł

Cena regularna: 66,40 zł

szt.
FORGOTTEN LOVE soundtrack Paweł Lucewicz
FORGOTTEN LOVE soundtrack Paweł Lucewicz

59,90 zł

Cena regularna: 66,40 zł

szt.
Clannad - Christ Church Cathedral DVD
Clannad - Christ Church Cathedral DVD

79,90 zł

Cena regularna: 94,50 zł

szt.
BEZ CENZURY 2 CD
BEZ CENZURY 2 CD

49,90 zł

Cena regularna: 69,00 zł

szt.
Festiwal Skrzyżowanie Kultur  2016
Festiwal Skrzyżowanie Kultur 2016

33,90 zł

Cena regularna: 49,90 zł

szt.
Ethno Port 2016
Ethno Port 2016

29,90 zł

Cena regularna: 44,90 zł

szt.
Cinema Fiction
Cinema Fiction

49,90 zł

Cena regularna: 59,90 zł

szt.
Cinema France
Cinema France

59,90 zł

Cena regularna: 79,90 zł

szt.
Jewish & Jazz Inspirations
Jewish & Jazz Inspirations

44,90 zł

Cena regularna: 69,90 zł

szt.
ZNACHOR soundtrack muzyka Paweł Lucewicz (cristal vinyl)
ZNACHOR soundtrack muzyka Paweł Lucewicz (cristal vinyl)

99,90 zł

Cena regularna: 139,90 zł

szt.
Producenci
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się

Józef Kędzierski - Król Kajoków

jozef-kedzierski-krol-kajokow.jpg
  • nowość
Dostępność: dostępny
Wysyłka w: 2 dni
Cena: 47,90 zł

Cena regularna:

47.90
ilość szt.

towar niedostępny

dodaj do przechowalni
Ocena: 0
Wykonawca: -
Kod produktu: 3414

Opis

  1. Rdzuchowiak po ojcu 04:22
  2. Rdzuchowiak Jałówecka 03:12
  3. Rdzuchowiak. Do nieba 00:52
  4. Na kościele krzyżyk 03:54
  5. Rdzuchowiaki 09:33
  6. Bąk. Rdzuchowiak drogowy (weselny) 02:45
  7. Poszła Polka żyto żąć... 01:23
  8. Ulubiony mamuni 06:57
  9. Ober Stefana Kędzierskiego 02:19
  10. Moja żona... Bodaj się zapadło pod konikiem bagno... 02:53
  11. Obałek Jaźwieca 02:41
  12. Co ja się uchodził... 02:29
  13. Kozyra. Gołębiarz od Franka Piecyka 12:34
  14. Wlazła Jagna na piec... 02:12
  15. Z Sadów 03:13
  16. Gnida. Rdzuchowiak 04:58 

Nagrania kapeli Józefa Kędzierskiego to "srebra rodowe" Muzyki Odnalezionej. Może właśnie dlatego zwlekaliśmy z ich opublikowaniem - przez zaborczą miłość.

To genialna muzyka i nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Pośród setek kapel, których nagrania mamy w zbiorach, kapela Józefa Kędzierskiego jest wyjątkowa. Nie słyszałem innej, w której improwizacja odgrywała tak ważną rolę.

Płyta zawiera nagrania z kilku sesji. Wszystkie odbyły się w domu Józefa we Rdzuchowie (Radomskie) w latach 1980-1986. Zebrali się po wielu latach milczenia, żeby zagrać. Jest to jedyna dokumentacja gry skrzypka Józefa Kędzierskiego i tej kapeli.
Andrzej Bieńkowski 

nagrano w składzie:

14 sierpnia 1983 (1, 4, 7, 8, 9, 10, 14)
Józef Kędzierski – skrzypce
Stefan Kędzierski – basy 4-strunowe, śpiew
Józef Kędzierski (junior) – bębenek 

28 lipca 1985 (2, 5, 6, 12)
14 sierpnia 1983 (11)
22 czerwca 1986 (15)
Józef Kędzierski – skrzypce
Stefan Kędzierski – basy, śpiew
Tadeusz Duda – bębenek 

14 lipca 1981 (3, 13, 16)
Józef Kędzierski – skrzypce
Stefan Kędzierski – bębenek, śpiew 

Fundacja Muzyka Odnalezione wydała pierwszą płytę z nowej serii Monograficznie: "Józef Kędzierski. Król Kajoków" poświęconą wybitnemu skrzypkowi z Rdzuchowa.

Przełom lat 1970/80 to mroczny czas, wyjątkowo trudny dla muzykantów. Obok zwyczajnej biedy przyszły zmiany w gustach młodzieży wiejskiej (a to ona decydowała o muzyce na zabawach i weselach), które wykosiły z wesel tradycyjną muzykę skrzypcową. Rozpaczliwe próby restytucji XIX-wiecznej muzyki podejmowane przez lokalnych działaczy i muzykologów, na ogół metodami administracyjnymi, przynosiły odwrotny skutek. Na wsi zapadła cisza... Wtedy zacząłem nagrywać. To było niezwykle mobilizujące, bo prawie w każdej wsi był jakiś muzykant, samotny i sfrustrowany brakiem zainteresowania jego grą i brakiem zamówień na wesela, zabawy. Tak pojawiłem się u Józefa Kędzierskiego. To był punkt zwrotny.

Sierpień 1980 roku. Letnie, gorące popołudnie, maleńka starodawna kuchnia. Kędzierski siedzi na zydlu i obiera kartofle. Patrzy nieufnie. "Nie, już nie gram, instrumenta leżą na szafie z dziesięć lat. Basy to już sprzedałem. Nie zagram panu" - mówi. Słyszałem takie teksty już wielokrotnie, ale tym razem coś mnie podkusiło, żeby nie darować. Nie słyszałem gry Kędzierskiego, ale wiedziałem, że był we wsi postacią mityczną. Użyłem moich terenowych sposobów i skomplikowanych intryg, które doprowadziły do umówienia się na nagrania. Przyjeżdżam z magnetofonem, nie wiedząc, że Józef wysłał mi telegram, w którym wszystko odwołuje. [...] Józio bierze skrzypce i rozgląda się bezradnie. "Ale co mam grać?" - pyta. Nieskładnie próbuje zagrać kilka tematów oberków, ale po kilku taktach przerywa. "Nie wychodzi mi" - mówi. Stefan irytuje się: "Tak się nie robi, jak masz grać, to graj!". I nagle coś się z Józefem dzieje. Startuje do gry z takim gazem, że mnie aż zatyka.

Tak będzie już do końca tej sesji nagraniowej.

Nigdy przedtem nie słyszałem takiej muzyki, nigdy nie byłem świadkiem takiego szaleństwa. To było genialne! Stawiało muzykę wiejską w zupełnie innym świetle niż myślałem. Te wszystkie notacje tematów, które znamy od Kolberga do współczesnych opracowań, brały w łeb. Nie melodia, tylko jej ogrywanie stanowiło istotę tej muzyki!

Andrzej Bieńkowski 2025

Wyjątkowość muzyki Kędzierskiego była dla mnie oczywista i bezdyskusyjna od momentu, w którym usłyszałem ją po raz pierwszy. Jest ona dla mnie pełna sprzeczności, ponieważ łączy w sobie kunszt rzemieślnika, nakładający na dzieło surowe ramy i zatracenie artysty, próbującego te ramy naginać. Można słyszeć w niej zarówno stworzoną z inżynieryjną precyzją wielofunkcyjną maszynę - jest bowiem równie taneczna, co śpiewna i melodyjna - jak i sztukę pełną emocji - skrajnych, wahających się od euforii, po głęboki żal. Wątpliwości nie ulega jedynie to, że jest to muzyka piękna, kunsztowna i pełna treści.

Grania po Kędzierskim zacząłem się uczyć, mając już pewne rozeznanie w stylach innych skrzypków mikroregionu, szczególnie w muzyce braci Gaców. Pamiętam, że gdy natrafiłem na nagrania kapeli Kędzierskich słuchałem ich z zachwytem, ale i pewną nieśmiałością, bo granie to zdawało mi się tak skomplikowane, że zupełnie niedostępne dla moich struktur poznawczych.

Muzyka Józefa, będąca starszą warstwą muzyki kajockiej, w dodatku utrzymaną w rygorze stylu rodzinnego (Józef był czwartym znanym nam pokoleniem skrzypków w rodzie, z czego trzecim po najsławniejszym z nich - Franciszku Kędzierskim) była więc dla mnie tak znajoma, jak i obca.

Antek Hasso-Agopsowicz

Józio Muzykant

Nasza przygoda z archiwum Muzyki Odnalezionej, a szczególnie z nagraniami Józefa Kędzierskiego, zaowocowała nie tylko refleksjami na temat muzyki, ale także uważną lekturą wspomnień muzykantów. Józef Kędzierski na taśmach magnetofonowych i filmowych opowiada rzeczy niesłychanie ważne, niektóre z nich - śmiem twierdzić - kluczowe dla zrozumienia wiejskiego grania.

O rodzinie

W wywiadzie z 1982 roku Kędzierski opowiada: Cała rodzina to byli muzykanci i ja przejąłem tę muzykę z ojca, a ojciec z dziadka. Najsławniejszym muzykantem na okolicę to był mój dziadek, jego wołali Franek Rdzuchowiok. [...]

Ja się z dziadkiem ani z ojcem ni mogę równać, nie trafiam w starodawne ślady. Ojca ludzie tak kochały, że nawet jak już go choroba zmogła i nie wstawał z łóżka, to młode zbierały po całej wsi pierzyny i kładły je na furmankę, którą po niego przysyłały. Wynosili go z łóżka, kładli na pierzynach, a on im grał. Tyle roboty, byle tylko Jasio Rdzuchowiok zagrał u nich na weselu!

O muzyce i weselach

[...] Panie, w całej okolicy tu grajóm, ale nic z tej starodownej muzyki ni ma, wszystko jest przekryncóne!

Wtórował mu Stefan Kędzierski, zwany we wsi Mikołajkiem: Jak grają ci, Kasiacy, czy inni, panie, Jedynakowie, to jest tylko ruszanie se pod brodóm. To nie jest muzyka do nieba!

Zwykle wesele to były dwie noce i się po prostu nie spało... A jak chcecie wiedzieć, to najwięcej pięć nocy wytrzymałem z rzędu! Od piątku do środy, z jednego weselo me przywiezły, a tu czekała druga furmanka już po mnie... Ale człowiek był młody, wytrzymał wszystko. Pamintóm, w Bąkowie jednego oberka zacząłem jak słónecko beło nad zachodym, a jak skończyłem to księżyc świcił z południa. Tak było, jak Bóg miły!

O ludziach

To był taki człowieczyna przedwojenny, jak mu się tylko zagrało jego ulubiónego, to od razu, buch, copke na zimie i krzyczał: "O moje kaplisty! O moje kaplisty kochane!". Bo to wszystko zależało, trzeba było wiedzieć, jakiego komu zagrać. Jeden lubił długiego, drugi lubił drobnego... Ale przeważnie ci starzy ludzie to lubili tańcować te drobne oberki, te ciągliwe były więcej do drogi, do śpiewania, [niosły się - WW] po rosie...

Spytałem przed kilkoma laty naszego serdecznego przyjaciela, Stanisława Piejaka, tancerza z Sadów, czy pamięta Józia Muzykanta. Stanisław się tylko żachnął i powiedział mi: Buniu, no pewno, że tak! Dziadek to grali obery miłosne...

Witek Wojciechowski


wydawca: Muzyka Odnaleziona 2025
nośnik: CD, digibook


 

Produkty powiązane

Opinie o produkcie (0)

Waluty
Wersje językowe
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl