Wyszukiwarka
Producenci
Zaloguj się
Zofia Sulikowska z Wojsławic - Portret Śpiewaczki
Opis
- Oj woły moje woły orzeta na roli 1:17
- Po sadeczku panna młoda chodzi - weselna 4:09
- To wojsławskie pole - weselna 1:03
- Moja ruteńko, moja zielona - weselna 3:53
- O moja matusiu, o moja rodzona - weselna 3:09
- Marysia wyszła w podwórzu stała - weselna 2:33
- Moja matusiu droga dajże Pana Boga - weselna 3:44
- Tam u sokoła są złote pióra - o doli niewiestki 6:18
- Na kalini czarna wrona kracze - o doli niewiestki 3:11
- A czyjż to wóliczek - kolęda 2:06
- Oj woły moje woły co wy poklękali - kolęda 1:27
- Co się świeci w mej oborze - kolęda 2:50
- Wyjrzyj wyjrzyj gospodarzu - kolęda 1:51
- Świnie ryją pod leliją - kolęda 1:55
- Niechaj będzie pochwalony - żebranka dziadowska 0:44
- Niosła dziewka z krynicy wodę - ballada 4:59
- Stała się nam w Polsce trwoga - ballada o wojnie szwedzkiej 2:48
- Nie miejże urazy słoneczko majowe - na święto 3 maja, maryjna 2:31
- Święta Zofija z trzema córkami 5:43
- Przyszed sośnik spuszczać drzewo - ballada apokryficzna 6:02
- Jezu Tyś cały krwią zbroczony - wielkopostna 3:43
- Już cię żegnam - wielkopostna 5:34
- Ach nieskończony litościwy Boże - do Opatrzności Boskiej 1:27
wykonawcy:
Zofia Sulikowska - śpiew 1-23
Agnieszka Szokaluk-Gorczyca - śpiew 4
Agata Harz - śpiew 6
zespół z Wojsławic - śpiew 22
Zofia Sulikowska należy do tych artystów, którzy tworzą głęboko zanurzeni w rzeczywistości, los ich nie oszczędza, a chwile wielkie przysłania tysiącami drobiazgów i trudów codzienności, sztuką wtedy jest czerpać z tego wszystkiego radość i inspirację.
Pani Zosia śpiewając kolędy, pieśni wielkopostne, pieśni o cudach, weselne, sieroce, opowiada o swoim życiu, śpiewa o sobie. Dlatego wierzy się jej.
Remigiusz Mazur-Hanaj
Artystka operuje osadzonym i wyrównanym barwowo głosem, o nienagannej intonacji. Opowiada kolejne historie w sposób
naturalny i potoczysty. Śpiewy nie są bowiem okruchami pamięci czy próbą rekonstruowania repertuaru, jak to się w obecnej dobie zdarza. To unikatowy zbiór niezwykle cennych przekazów ludowych podanych w indywidualnym stylu wykonawczym Zofii Sulikowskiej. To ciągle żywa tradycja!
dr Agata Kusto
Zofia Sulikowska z domu Filipek, urodziła się w 1933 w Sokołowie, gmina Żabianka, pod Baranowiczami. Ojciec Józef Filipek, syn Michała i Anny z Posimów urodził się na przełomie 1901 i 1902 roku w Parafiance, chociaż jego ojciec pochodził spod Ryk, z drugiej strony Wieprza. Józef walczył w legionach i w wojnie polsko-bolszewickiej, za co otrzymał nadział ziemi na tzw. kresach, dokąd przenieśli się wraz z żoną Aleksandrą z domu Gruda (urodzonej w 1895 r. w Parafiance) przenieśli się po ślubie, który miał miejsce w 1927 roku w Żyrzynie.
Obydwoje rodzice byli muzykalni, od nich córka uczyła się śpiewać. Ojciec dodatkowo grywał na zrobionej przez siebie „dudce” z pęcherzem, był świetnym tancerzem. Może dlatego Zofia – jak opowiadała – swojego przyszłego męża wybrała w tańcu, kiedy „tak tupnął na zabawie, aż podłoga trzasnęła”. Dochowali się pięciorga dzieci. Mąż pani Zofii – Eliasz Sulikowski – już nie żyje i to na jej barkach spoczywa od wielu lat całe gospodarstwo w Wojsławicach.
Zofia już w latach 1950. jako piętnastolatka śpiewała i tańczyła z zespołem powstałym przy miejscowej Lidze Kobiet. Zespół sporo występował, także poza regionem. W 1959 roku, kiedy przestał istnieć, na jego miejsce kobiety i dziewczęta zorganizowały zespół śpiewaczy. Przechodził on różne przeobrażenia i śpiewał różny repertuar, w 1994 zdobył I nagrodę na festiwalu w Kazimierzu. Wcześniej Zofia zaczęła karierę solistki, a śpiewanie, także w związku z przedwczesną śmiercią męża, stało się wkrótce jej pasją. Poszerzała swój repertuar, zbierając pieśni w okolicy, ułatwił jej to dyktafon, który otrzymała w ramach nagrody ministerialnej. Ocaliła w ten sposób wiele pieśni, z których część sobie przyswoiła. Jest znana także jako poetka ludowa. Teksty pieśni z jej repertuaru oraz wiersze opublikował w specjalnym wydawnictwie pisarz Andrzej Pilipiuk.
Wielokrotnie występowała na festiwalach i przeglądach regionalnych, a także na koncertach w Lublinie i Warszawie. Jako mistrzyni śpiewu tradycyjnego prowadziła warsztaty na Taborze lubelskim w Szczebrzeszynie i Akademii Muzyków Wędrownych w Narolu, a także w ramach działań Sceny In Crudo w Lublinie i Jarmarku Jagiellońskiego.
Ma szeroki repertuar, zna wiele pieśni związanych z obrzędami rodzinnymi i religijnymi, a także ballad. Jej własny, unikalny styl śpiewania łączy w sobie cechy kultury muzycznej polsko-ruskiego pogranicza oraz stylu starolubelskiego. Ma głos o oryginalnej, przyciemnionej barwie. Jest osobą twórczą, potrafi sama układać również melodie, ale są one silnie osadzone w tradycji, są naturalnym rozwinięciem stylu tradycyjnego.
oprac. Remigiusz Mazur-Hanaj
***
Panią Zofię Sulikowską poznałam w lipcu 2010 roku. Było gorące lato, szczekał pies, a wnuk jadł lody. Na podwórku, w altance, śpiewała nam pieśni weselne. Potem te pieśni śpiewałyśmy razem z nią w czasie koncertu „Gody – tradycje weselne Lubelszczyzny” – w czasie Jarmarku Jagiellońskiego w Lublinie. Przyjęła nas ciepło, bardzo chętnie „weszła” we wspólne śpiewanie z dziewczynami z Lublina. Potem nieraz jeszcze wspólnie śpiewałyśmy kolędy, pieśni wielkopostne czy weselne. Wspólnie prowadziłyśmy warsztaty w Lublinie i Krasnymstawie. Poznałam ją jako osobę uczuciową, impulsywną, zdecydowaną, serdeczną i otwartą na spotkania z innymi ludźmi. Jest mocno osadzona rodzinnie – z szacunkiem wspomina rodziców, powraca do dzieciństwa na Białorusi, przy okazji jubileuszu 50-lecia pracy artystycznej w styczniu 2013 roku w Chełmie miałam okazję zobaczyć ją z całą rodziną – w otoczeniu pięciorga dzieci i ich rodzin. Pani Zosia pisze wiersze, opowiada miejscowe legendy, robi nalewki zdrowotne (mleczówka jej przepisu stoi w moim barku). Ciągle szuka pieśni, wynajduje je, gromadzi na kasetach. Jest osobą niespożytej energii. Dużo zdrowia i pomyślności, pani Zosiu!!
Agnieszka Szokaluk-Gorczyca
***
Śpiewanie pani Zosi zauroczyło mnie od pierwszej nuty. Było to na Festiwalu w Kazimierzu pod koniec lat 90-tych, przesłuchania konkursowe przeciągały się, wracałem pokrzepiony księżycówką z gościny na kwaterze Franciszka Racisa, usłyszałem z daleka głos o wyjątkowym kolorycie i intensywności emocjonalnej, osobiste i stylowe wykonanie pieśni weselnej o „zawijanej” melodii – wszystko to razem, czego w śpiewie lubelskim, po moim zachwycie Anną Malec, długo szukałem. Pamiętam, że biegłem, by zdążyć uściskać śpiewaczkę, która właśnie kończyła swój występ.
Odwiedziłem ją niedługo potem w Wojsławicach, gdzie bywałem jeszcze kilkukrotnie, poznałem przemiłą rodzinę.
Zapraszałem panią Zosię samą i z zespołem trzykrotnie do Warszawy – śpiewała w kościele św. Jacka, w kościele na Przyrynku i w Muzeum Narodowym – w ramachach cyklów Pozwól mi Twe męki śpiewać oraz Jest drabina do nieba (1998-2002). Prowadziła warszaty śpiewacze na Taborze w Szczebrzeszynie (2008) i w czasie Akademii Muzyków Wędrownych w Narolu (2013, wraz z Jackiem Hałasem). Była gościem honorowym Klubu Tyndyryndy na Festiwalu w Kazimierzu, śpiewała tam w ramach specjalnego koncertu Scena Mistrzów (2014).
Zofia Sulikowska należy do tych artystów, którzy tworzą głęboko zanurzeni w rzeczywistości, los ich nie oszczędza, a chwile wielkie przysłania tysiącami drobiazgów i trudów codzienności, sztuką wtedy jest czerpać z tego wszystkiego radość i inspirację.
Pani Zosia śpiewając kolędy, pieśni wielkopostne, pieśni o cudach, weselne, sieroce, opowiada o swoim życiu, śpiewa o sobie. Dlatego wierzy się jej.
Remigiusz Mazur-Hanaj
***
Przed laty tradycję przekazywano ustnie. Starsi ludzie uczyli kolejne pokolenia lokalnych podań, legend oraz pieśni układanych dla upamiętnienia różnych wydarzeń. Pieśni pani Zofii, to mały wycinek świata który już de facto nie istnieje...
Andrzej Pilipiuk
wydawca: In Crudo / Towarzystwo dla Natury i Człowieka 2016
nr kat. CD08
nośnik: format: CD+książka